Strona główna
TRIDUUM PASCHALNE 2010 - Wielki Piątek Utwórz PDF Drukuj Wyślij znajomemu
Redaktor: Administrator   
02.04.2010.

DZIEŃ NASZEGO ODKUPIENIA Droga Krzyżowa ulicami Bobolic

Niezwykle bogaty liturgicznie jest dzień śmierci naszego Pana. Od godziny 10.00 trwała adoracja Pana Jezusa w ciemnicy. O godz. 17.00 rozpoczęła się Droga Krzyżowa ulicami naszego miasta. Poniżej publikujemy tekst rozważań poszczególnych stacji. Wieczorem, o godz. 20.00 rozpoczęła się Liturgia Męki Pańskiej

 

ciemnica w naszym kościele

 

 

 

 

ADORACJA JEZUSA W CIEMNICY

 

O godz. 15.00 rozpoczęliśmy Nowennę przed Świętem Miłosierdzia Bożego, które przypada w II Niedzielę Wielkanocną.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                 DROGA KRZYŻOWA ULICAMI BOBOLIC

Początek nabożeństwa

 

Rozpoczęła się ona przed Krzyżem Papieskim (obok kościoła), ponieważ 2 kwietnia (czyli w tym roku w Wielki Piątek) obchodziliśmy piątą rocznicę śmierci Jana Pawła II, którego słowa przewijały się w rozważaniach Drogi Krzyżowej. Ulicami Ratuszową, Seligera, Reymonta, Robotniczą, przeszliśmy pod Krzyż Pamięci, przechodząc poszczególne stacje Drogi Krzyżowej. Każdy z wiernych mógł włączyć się w niesienie krzyża podczas nabożeństwa. Oto teks rozważań:

 

 

Droga Krzyżowa – Bobolice,  Wielki Piątek, 2 kwietnia 2010


ks. Dariusz Stachula

 

MODLITWA WSTĘPNA

 

Panie Jezu Chryste, W Wielki Czwartek, podczas Ostatniej Wieczerzy modliłeś się za Kościół, czyli za każdego z nas. Mówiłeś wtedy do Ojca: „za nich ja poświęcam w ofierze samego siebie, aby i oni byli uświęcani w prawdzie”. Za tymi słowami poszły czyny. Na drugi dzień, w Wielki Piątek przed południem wziąłeś krzyż na swoje ramiona i poszedłeś na Golgotę, dźwigając wraz z nim moje grzechy. Stałeś się rzeczywiście Ofiarą. Dziś zapraszasz nas, abyśmy szli za Tobą tą drogą, gdy mówisz: „jeśli kto chce iść za Mną, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje”. Twoja Droga Krzyżowa to także Droga prawdy o Twojej miłości i o moim grzechu. Spraw, by przestał się bać tej prawdy o moich grzechach, którymi Ciebie ukrzyżowałem. Spraw, bym wszystkie moje grzechy, które mi ukażesz w tym nabożeństwie, widział tylko w świetle Twojej przebaczającej miłości miłosiernej.

Mój krzyż to moje cierpienie, które mogę ofiarować tak jak Ty i przez Ciebie Ojcu. Mój krzyż, ten niechciany, o którym mówię jak Ty: „Ojcze, jeśli możliwe niech mnie ominie ten kielich”. Tylko w świetle Twojego krzyża chcę widzieć mój krzyż. Tylko w świetle Twojego krzyża widzę sens mojego krzyża..

Pomóż mi Panie, aby to nabożeństwo nie zakończyło się pobożnym wzruszeniem uczuć, lecz aby zamieniło się w czyn mojej codzienności. Dzięki Twojemu krzyżowi wiem, co mogę uczynić ze swoim krzyżem: mogę uczynić z Niego ofiarę, którą złożę w jakiejś intencji.

Dzisiaj możemy brać przykład takiego ofiarowania ze sługi Bożego Jana Pawła II. Odszedł od nas dokładnie 5 lat temu. Rozpoczynamy tę Drogę od krzyża upamiętniającego pontyfikat Wielkiego Polaka. Pamiętamy jego chorobę i cierpienie. Złożył to wszystko w ofierze. My też możemy uczynić to samo. Prośmy o to za przyczyną sługi Bożego Jana Pawła II.

Boże, w Trójcy Przenajświętszej, dziękujemy Ci za to, że dałeś Kościołowi Papieża Jana Pawła II, w którym zajaśniała Twoja ojcowska dobroć, chwała krzyża Chrystusa i piękno Ducha miłości. On, zawierzając całkowicie Twojemu miłosierdziu i matczynemu wstawiennictwu Maryi, ukazał nam żywy obraz Jezusa Dobrego Pasterza, wskazując świętość, która jest miarą życia chrześcijańskiego, jako drogę dla osiągnięcia wiecznego zjednoczenia z Tobą. Udziel nam, za Jego przyczyną, zgodnie z Twoją wolą, tej łaski, o którą prosimy z nadzieją że Twój sługa Papież Jan Paweł II zostanie rychło włączony w poczet Twoich świętych. Amen.

 

Stacja pierwsza Jezus na śmierć skazany

 

ROZWAŻANIE

Piłat powiedział publicznie „Ja nie znajduję w Nim żadnej winy”, po czym wydał wyrok niezgodny z tą prawdą: skazał niewinnego na śmierć, a na znak swojej niewinności umył ręce. Zewnętrzny gest, który w swojej głębi jest pełen fałszu, ponieważ Piłat pozornie staje po stronie Jezusa, po czym tymi sami dłońmi które obmył, podpisuje na Jezusa wyrok śmierci. Ile w naszym życiu jest pustych gestów pobożności. Ile deklaracji?!! Puste gesty spowiedzi, którą większość zalicza przed Świętami Bożego Narodzenia i Wielkanocy – bo taka tradycja. Puste uczestnictwo we Mszy świętej, z której nic nie wynoszą poza świadomością zaliczenia niedzielnego obowiązku. Odklepane modlitwy, które pozostają często wymawianymi, niezrozumiałymi dla mnie formułkami nazywanymi dziecinnie paciorkiem. Dzisiaj to nie Piłat, ale ja, katolik, czynię pełne fałszu gesty. Piłat, skazał Jezusa na śmierć, aby zadowolić tłum. Ja potrzebuję takich fałszywych zewnętrznych gestów w kościele, by zadowolić siebie. Tak właśnie chcę  zagłuszyć sumienie, gdy skazuję Cię na śmierć grzechami, które popełniam w swojej codzienności.

 

MODLITWA

Niewinny Jezu, niesprawiedliwie skazany, nie pozwól mi już więcej oszukiwać sumienia zewnętrzną pobożnością, którą karmię moją katolicką pychę. Dopomóż mi, abym nigdy nie był katolikiem, który „modli się pod figurą, a diabła ma za skórą”. Panie, patrząc na Ciebie, nie pytam już jak Piłat, cóż to jest prawda? Widzę boleśnie całą prawdę o mojej pobożności, która często jest jedynie przykrywką, pod którą tak naprawdę skazuję Ciebie na śmierć.

 

Stacja druga Jezus obarczony Krzyżem

 

ROZWAŻANIE

Droga Krzyżowa ulicami BobolicCiężar krzyża, który wziął na siebie Jezus, to ciężar całej ludzkości od Adama aż do ostatniego grzesznika istniejącego na ziemi. Dzisiaj jednak musimy się przyznać, że to właśnie my, czyli Kościół w Europie stajemy się coraz boleśniejszym ciężarem dla Chrystusa. Europa, która z szatańską pychą swoich urzędowych instytucji odrzuciła najpierw krzyż, na szczęście głosem włoskiego i polskiego narodu na nowo pragnie, aby krzyż był wpisany w dziedzictwo Starego Kontynentu. Krzyż jest rzeczywiście jedyną nadzieją dla ludzkości. Gdyby Chrystus nie przyjął krzyża, pozostałaby nam tylko ciemna perspektywa piekła pozbawiona nadziei na życie wieczne. Jako chrześcijanie „głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów a głupstwem dla pogan” (1 Kor 1,23). Od czasu, kiedy św. Paweł zapisał te słowa, powtarza się historia odrzucania krzyża. Kłamliwe jest tłumaczenie usuwania krzyży wolnością światopoglądową. Wolność zakłada bowiem możliwość wyrażania swojej wiary. Tylko Męka, którą podjął za nas Jezus na krzyżu daje autentyczną wolność. Gorzka prawda o Twoim krzyżu jest również i taka, że cały czas jest on deptany nie tyle przez wrogów krzyża, ale najpierw przeze mnie, czyli przez Kościół. Wolałem czasem bowiem zgrzeszyć i żałować, niż żałować, że nie zgrzeszyłem.

MODLITWA

Jezu, który od krzyża nie uciekasz, ale go pokornie przyjmujesz na swoje ramiona, naucz nas miłości krzyża. Daj nam siłę do dźwigania naszych krzyży. W Twoim Krzyżu pozwól nam widzieć jedyną nadzieję dla pogrążonej w grzechach ludzkości. Nie dozwól, abyśmy kiedykolwiek Twój krzyż poniewierali, przebacz wszystkim, którzy są wrogami Twojego krzyża, bo nie wiedzą, co czynią. Dopomóż mi, Panie, abym w tej Drodze Krzyżowej wziął Twój krzyż, zamiast go deptać; abym rzeczywiście poszedł Twoją drogą i przestał chodzić po bezdrożach grzechu.

Stacja trzecia Jezus upada po raz pierwszy

 

ROZWAŻANIE

Pierwszy upadek pociąga za sobą następne. Za jednym upadkiem człowieka idą upadki innych. Boleśnie przekonuje nas o tym rzeczywistość. Jeśli widzimy dziś upadek moralny młodzieży i dzieci, to dlatego, że najpierw upadli ci, którzy mieli młodzież prowadzić. Widzimy tutaj upadki przedstawicieli władz od najwyższych szczebli, duchownych, biskupów, którzy afery seksualne księży zamiatali pod dywan, nauczycieli, wszystkich, którzy są postawieni na społecznych świecznikach. Korupcja na różnych szczeblach władzy, kolesiostwo, układy i układziki, załatwianie w białych rękawiczkach ludzi niewygodnych, malwersacja społecznych funduszy, afery i polityczne skandale obyczajowe. Odejścia księży ze stanu kapłańskiego, homoseksualizm księży, księża - pedofile, księża – złodzieje, księża współpracujący z komunistami. Upadek systemu oświaty, w którym pod pozorem dobra ucznia wychowuje się młodych ludzi w poczuciu bezkarności za zło, którego jest przecież tak dużo – zwłaszcza w gimnazjach. Tę listę upadków społecznych każdy może wydłużyć o swoje
indywidualne postawy.

 

MODLITWA

 

Jezu! Pod takim ciężarem naszych upadków musiałeś upaść. Podnosząc się z ziemi, pragniesz i nas, grzeszników podnieść z naszych upadków. Upadać jest rzeczą ludzką, rzeczą Bożą jest powstawać z upadków, ale rzeczą diabelską, jest trwać w upadku. Dopomóż Panie wszystkim, którzy upadli przygnieceni ciężarem władzy społecznej, aby powstali mocą łaski płynącej z Twojej Męki. Dopomóż Panie powstać upadłym biskupom, księżom, duchownym, którzy niczym Judasz zdradzili swój stan odejściami, nadużyciami finansowymi, skandalami seksualnymi i zgorszeniem,  przyczyniając się do upadku i odejść wiernych. Dopomóż Panie podnieść się nauczycielom i pedagogom, którzy  zamiast prowadzić podopiecznych ku pełni człowieczeństwa, leżą pod ciężarem zgorszenia swoich podopiecznych.


Stacja czwarta Jezus spotyka Matkę swoją

ROZWAŻANIE

Kiedy Maryja przyniosła Dziecię Jezus do świątyni, by ofiarować Je Bogu, usłyszała prorocze słowa Symeona, który zapowiedział, że Jej duszę przeniknie miecz boleści. W tej stacji spełniły się słowa proroctwa. Przenikający ból musiał przeszyć serce Maryi, kiedy na moment Jej wzrok spotkał się ze wzrokiem Umęczonego Syna. Maryja musiała widzieć nie tylko pobitą i oplutą twarz Jezusa, ale całą Mękę Jego serca, ogrom cierpienia wewnętrznego. Ta wewnętrzna łączność Matki z Synem jest możliwa dzięki miłości, która jest czuła na cierpienie ukochanej osoby. Maryja – Matka Jezusa i Matka Kościoła uczy nas takiej miłości do Chrystusa. Ta lekcja jest potrzebna Kościołowi, którego wierni przeżywają niekiedy Mszę bezdusznie, bez zaangażowania serca. Wiara sama nie wystarcza, by wniknąć w tę Ofiarę, której jesteśmy świadkami podczas każdej Eucharystii. Potrzeba jeszcze czułej miłości, która jest wrażliwa na każdy jęk, na każde słowa Jezusa,  a zwłaszcza na te najważniejsze: „To jest Ciało Moje za was wydane”. Kto z sercem słucha tych słów, ten nigdy z własnej winy nie ośmieli się opuścić Mszy świętej, ten nigdy podczas Mszy nie pomyśli o sprawach przyziemnych.

MODLITWA

Maryjo, Matko Pięknej Miłości, ucz mnie tej miłości, którą przeniknęłaś Mękę Twojego Syna. Ty widzisz moje serce skute lodem obojętności wobec wielkiej tajemnicy wiary, dokonującej się na ołtarzu w naszym kościele. Niech ciepło Twojego serca roztopi moją lodowatą obojętność. Niech i moją duszę przenika miecz boleści za każdym razem, kiedy Twój Syn składa za Mnie w ofierze eucharystycznej samego Siebie. Maryjo, zawierzamy Ci serca współczesnych katolików, którzy nie są już w stanie przeżywać Mszy świętej z taką miłością, z jaką spojrzałaś na Jezusa podczas Drogi Krzyżowej. To są serca nieczułe, bo zamurowane betonem grzechów i zatwardziałości, serca niezdolne, by usłyszeć Chrystusa, który mówi: bierzcie i jedzcie. Dlatego zwracamy się do Ciebie Matko Jezusa i nasza Matko o pomoc. Podczas tej drogi na naszą bobolicką Golgotę, skrusz nasze zatwardziałe serca potęgą swojej miłości do Syna.  

Stacja piąta Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść Krzyż Jezusowi

 

ROZWAŻANIE

W tej stacji zatrzymujemy się przy współczesnych Szymonów, którzy los zmusił do przeżywania goryczy krzyża. Są to chorzy i cierpiący. Ileż jest ich w naszej parafii. Płaczą przykuci do łoża boleści, sparaliżowani, połamani cierpieniem, o które w ogóle nie prosili. Młodzi i starsi, niezależnie od wieku stają się Szymonem z Cyreny przymuszonym do dźwigania krzyża. Stacja piąta Drogi Krzyżowej to miejsce cierpienia każdego chorego i cierpiącego, który przeżywając boleśnie swoje dolegliwości, może przez wiarę pomóc nieść krzyż Jezusowi. Każdy chory i cierpiący może stać się sługą zbawienia podobnym do Chrystusa, jeśli swój ból ofiaruje i włączy się przez Chrystusa w dzieło odkupienia ludzkości. Z pewnością nikt nie chce cierpieć. Każdy z cierpieniem walczy, stara się je pokonać. Na oczach całego świata walczył z nim także Jan Paweł II. Od Chrystusa nauczył się jednak składać siebie i swoje cierpienie w ofierze, współcierpieć razem ze Zbawicielem.

 

MODLITWA

Panie, pozwoliłeś Szymonowi z Cyreny dźwigać swój krzyż i w ten sposób włączyć go w swoje dzieło odkupienia i zbawienia ludzkości. Razem ze wszystkimi chorymi i cierpiącymi prosimy Cię, naucz nas współcierpieć razem z Tobą, kiedy będziemy zmuszeni dźwigać krzyż bólu i słabości. Pomóż nam iść za Tobą, kiedy będziemy łamani przez chorobę, tak jak szedł za Tobą sługa Boży Jan Paweł II. Nie pozwól, abyśmy w cierpieniu nie próbowali uciekać w rozpacz i beznadzieję, ale abyśmy potrafili swoim cierpieniem pomagać Tobie nieść zbawienie całemu światu. 

Stacja szósta Weronika ociera twarz Jezusowi

 

ROZWAŻANIE
Ministranci niosą krzyż
Patrzymy na kobietę, która wychodzi z tłumu gapiów, by przynieść ulgę Chrystusowi. We współczesnym Kościele mało jest takich osób. Wspólnota Kościoła coraz bardziej przypomina szarą masę tłumu, z której rzadko kto wychodzi przed szereg, by się bardziej zaangażować. Powodów kościelnej szarości jest wiele: lenistwo, obawa przed wyśmianiem, opluciem słowami kpin. Paradoksalnie to właśnie kościelny tłum starszych i młodszych osób posługując się drwiną, krytyką doskonale potrafi zgasić zapał w sercu każdego, kto kochając Chrystusa, zechce Mu pomóc poprzez zaangażowanie w Kościele. Jeśli zaangażuje się ktoś z władz, mówią, że rozpoczyna w kościele kampanię wyborczą, jeśli zaangażuje się ktoś bogaty, mówią że nakradł i teraz jego stać. Jeśli mały chłopak zechce być ministrantem, znajdą się w kościelnej masie takie dzieci, które mu powiedzą, że to obciach. Jeśli znajdzie się dziewczyna, która chce służyć Chrystusowi w scholi, kościelna masa powie o niej, że wyje. Jakże daleko do Weroniki jest wszystkim młodym katolikom, którzy kpią ze swoich kolegów i koleżanek modlących się publicznie podczas nabożeństw różańcowych. Weronika pozostawiła nam przykład osoby, która nie wstydzi się coś zrobić dla Chrystusa, nawet kiedy cały tłum na Niego pluje i Go wyśmiewa. Ona potrafiła udowodnić, że kocha Chrystusa mimo tego, że ktoś z plujących, zamiast w Chrystusa trafi w nią.

 

MODLITWA

Panie, daj odwagę Weroniki wszystkim, którzy boją się wyjść z szarej masy kościelnej. Umacniaj wolę służenia Tobie w sercach ministrantów, scholi i wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób chcą nieść Tobie pomoc we wspólnocie Kościoła. Na sądzie bądź miłosierny dla katolików, którzy nie tylko odmówili Ci gestów dobroci, ale jeszcze wyśmiewają i kpią z każdej współczesnej Weroniki. Niech Twoje oblicze niczym na chuście Weroniki odbije się na duszy tych, którzy choćby najmniejszym gestem służą Ci w Kościele.

 

Stacja siódma Jezus upada po raz drugi

 

ROZWAŻANIE

Po wspomnieniu upadków ludzi zaangażowanych społecznie, przy drugim upadku przywołujemy rodziców, którzy poprzez swoje upadki przyczyniają się do upadku trzeciego, którym jest moralny upadek dzieci i młodzieży. To właśnie rodzice podczas chrztu swoich dzieci, podejmują się obowiązku wychowania ich w wierze, aby zachowując przykazania, te dzieci miłowały Boga i bliźniego jak nas nauczył Jezus Chrystus. Jak szybko upadają te rodzicielskie zobowiązania. Najpierw rodzice zaniedbują wspólną modlitwę z dzieckiem. Większość rodziców przyzwyczaja swoje dzieci, że do Chrystusa idzie się nie z miłości, ale gdy się ma potrzebę, bo trzeba załatwić I Komunię, bierzmowanie, potem małżeństwo. I tak rodzina, która winna być najmniejszą wspólnotą Kościoła, staje się wobec dziecka antykościelną i antychrystusową organizacją, która bardziej świadomie lub nie przestaje być Kościołem dlatego, że umieszcza Chrystusa na marginesie swojego życia. Podobnie jak Chrystusa wyprowadzono poza miasto, tak większość katolickich rodziców przez antyprzykład wyprowadza tego samego Chrystusa poza obręb własnej rodziny, by Go zapraszać tylko na I Komunię swojego dziecka, przy bierzmowaniu i większych świętach. Do tego trzeba dodać demoralizację, której dopuszczają się rodzice poprzez pijaństwo, wulgarne kłótnie i wyzwiska i ostatecznie rozwody.

 

MODLITWA

Panie Jezu Chryste, przygniata Ciebie ciężar upadających małżeństw i rodzin. Niech Twoja nieskończona miłość pomoże im podnieść się ku odpowiedzialnemu wychowaniu swoich dzieci. Daj rodzicom moc, aby przestali być ludźmi chwiejnymi w wierze i wobec swoich dzieci stawali się mężnymi wyznawcami, którzy będą swoim życiem świadczyli o Tobie. Dopomóż, aby rodziny były autentyczną wspólnotą Kościoła, w której dzieci i młodzi, patrząc na przykład swoich rodziców, będą mogli pogłębiać swoją więź z Tobą Panie.

 

Stacja ósma Jezus spotyka kobiety jerozolimskie, które płaczą nad nim

 

ROZWAŻANIE Wierni niosą krzyż podczas Drogi Krzyżowej

Nie płaczcie nade mną, ale raczej nad sobą – przestrzega nas Pan Jezus. Kościele zapłacz nad sobą! – mówi do nas Pan Jezus. Ostatnim razem Kościół głośno płakał 2 kwietnia pięć lat temu, gdy odszedł Jan Paweł II. Tak jak niewiasty jerozolimskie płakały nad Jezusem, tak my płakaliśmy nad Papieżem. Duchowni polscy mówili wtedy o narodowych rekolekcjach.  Dziś, po pięciu latach, pokornie musimy przyznać się do tego, że tamten płacz sprzed pięciu lat był tak naprawdę jedynie narodowym teatrem. Lech Wałęsa napisał wczoraj na stronie internetowej, że
potrafimy stawiać Ojcu Św. piękne pomniki, pisać książki i organizować koncerty. To wszystko ważne i potrzebne. Skarciłby nas Papież po ojcowsku, że gubimy to, co naprawdę nam zostawił. Tamte łzy nie wyrażały wcale rekolekcyjnego nawrócenia. Były jedynie sentymentalizmem, po którym nic się w polskim Kościele nie zmieniło na lepsze. Przeciwnie, doświadczenie podpowiada, że rzeczywiście poczynając od polskiego duchowieństwa powinniśmy zacząć płakać nad stanem naszych sumień, dusz. Kościół w Polsce ze swoją pielęgnowaną sztuczną pychą po polskim papieżu, zaczyna przypominać organizm w agonii, który wymaga natychmiastowej reanimacji. Jezus powiedział do niewiast: „płaczcie nad sobą, bo jeśli z żywym drzewem to czynią, to co zrobią z suchym?”. Żywym drzewem, winnym krzewem jest Chrystus. Kościół w Polsce staje się natomiast drzewem, które w 70 % jest już uschłe, ponieważ większość katolików w Polsce odcięło się o regularnego przyjmowania życiodajnego pokarmu Eucharystii. Jedynie 30% katolików w Polsce to żywe latorośle nieustannie trwające w sakramentalnym źródle życia, jakim jest Eucharystia.  Tak jest również w naszej parafii. Płaczmy zatem nad zeschniętym drzewem Kościoła w Polsce, ponieważ sam Jezus mowi, że martwe latorośle zostaną odcięte i spłoną w ogniu.

MODLITWA

Panie, Ty każesz nam dzisiaj płakać nad sobą. Pomóż nam wyzbyć się powierzchownego sentymentalizmu religijnego, którym zasłaniamy się przed prawdą o budzącym rozpacz stanie Kościoła. Spraw, abyśmy przestali się bać bolesnej prawdy o nas samych, o płyciźnie naszej wiary i miłości do Ciebie. Tylko dzięki temu, możemy naprawdę zapłakać nad sobą, tylko takie szczere łzy mogą skłonić nas do tego, abyśmy na nowo stali żywymi latoroślami, które trwają w Tobie, Panie, który jesteś winnym krzewem karmiącym nas życiem w sakramentach.

 

Stacja dziewiąta Jezus upada po raz trzeci

 

ROZWAŻANIE

Trzeci upadek, to jakby echo dwóch poprzednich. Jest najcięższy, ponieważ Jezusowi trudno się z niego podnieść, gdyż jest bliski wyczerpaniu sił. Upadek moralny katolików na świecznikach społecznych, upadek moralny katolickich małżeństw i rodziców musi prowadzić do upadku, jakim jest upadek moralny młodzieży i dzieci. I jest to upadek rzeczywiście najcięższy, ponieważ wymaga od nas wręcz heroicznej siły, by podnieść młodych z tego upadku. Młodzi, którzy są bohaterami agresji, pijaństwa, wczesnych stosunków seksualnych to doskonałe lustro naszego społeczeństwa i rodzin. W każdym młodym człowieku, który się upił lub odurzył narkotykami czy podjął akty seksualne odbija się społeczna tendencja do promowania takich zachowań. Nic nie pomogą demonstracyjne akcje przeciw takim działaniom, jeśli nie będzie najpierw pozytywnego przykładu ze strony dorosłych. Jeśli młodzi leżą w takim bagnie to dlatego, że najpierw musieli zobaczyć dorosłych, którym wygodnie jest w takim bagnie leżeć. Jeden z pracowników, którzy wczoraj sprzątali pod tym krzyżem, powiedział publicznie do mnie, że Urban chce w Bobolicach założyć dom publiczny i że on sam pierw szyby z tych usług skorzystał. Taka postawa dorosłych to zgorszenie, które jest najcięższym ze wszystkich upadków Kościoła. Dlatego Jezus z wielką surowością ostrzega ludzi, którzy gorszą maluczkich: lepiej byłoby dla nich, aby sobie kamień młyński uwiązali do szyi i rzucili go w morze, niż mieliby stać się powodem zgorszenia jednego z tych małych, którzy wierzą we mnie.

MODLITWA

Panie, popatrz litościwym okiem na młodzież, która wciągnięta brutalnie w wir brudu świata dorosłych, szuka sensu swojego życia, szuka prawdy, dobra i piękna. Ukaż im światło wyjścia z labiryntu uzależnień alkoholowych, seksualnych narkotykowych. Zniszcz wszystkie mechanizmy zła, którymi dorośli dla brudnego zysku, wykorzystując w młodzieży pragnienie miłości, niszczą w nich wrażliwość na godność osoby ludzkiej. Przytul do swego serca każdego młodego człowieka, który padł ofiarą jakiegokolwiek podłego wykorzystania przez dorosłych. Ulecz wszystkie bolesne rany młodych serc zadane przez tych, od których dzieci miały prawo oczekiwać ciepła i miłości.

Stacja dziesiąta Jezus z szat obnażony

 

ROZWAŻANIE

Jezus zostaje odarty ze swoich szat. Żołnierze brutalnie zdzierają z Niego ubranie, które zdążyło już przyschnąć do ran zadanych po biczowaniu. Zdarcie szat na nowo te rany otwiera, sprawia dodatkowy ból. Oczom gapiów ukazuje się pokrwawiona postać Chrystusa. Zdzierając z niego szatę pozbawiono go godności osoby ludzkiej, do której każdy ma prawo. Podobnie jak żołnierze, zachowują się media wobec skandali duchownych ujawnianych w Kościele. Wielką raną w Roku Kapłańskim są ujawniane afery wykorzystywania seksualnego dzieci i młodzież przez osoby duchowne. Ci, którzy się tego dopuścili, z pewności odarli młodego człowieka z jego wrażliwej osobowości, wyrządzając w jego psychice niepomierne szkody. To prawda, że nie wolno takich spraw zamiatać dywan. To prawda, że grzechem w niektórych kręgach hierarchii kościelnej było w  milczenie i bierna postawa wobec takich zjawisk. Prawdą jest jednak i to, że nie wolno jakiegokolwiek człowieka odzierać publicznie w świetle kamer i reflektorów z jego godności. Nie wolno pozbawiać go szat jego godności na łamach prasy i brukowców. Taka medialna nagonka z pewnością nie naprawi krzywd wyrządzonych przez duchownych. Za to szatan na jednym ogniu gotuje sobie dwie pieczenie: nie tylko rozbija wewnętrznie ofiary seksualnych skandali, ale jeszcze niszczy więź Kościoła z jego pasterzami, posługując się w tych skandalach księżmi oraz środkami publicznego przekazu.  

 

MODLITWA

Jezu z szat obnażony, daj łaskę nawrócenia wszystkim, którzy odzierają ludzi z ich godności, czy to przez nadużycia seksualne, czy to przez pełne nienawiści i pozbawione delikatności ujawnianie takich zjawisk. Przebacz, prosimy, duchownym, którzy dopuszczają się przestępstw seksualnych wobec niewinnych osób ludzkich, ale przebacz też dziennikarzom, którzy dla zysku wystawiają godność kapłanów na pohańbienie.

 

 

Stacja jedenasta Jezus przybity do krzyża

 

 

ROZWAŻANIE

wierni niosą krzyżJezus pozwala siebie przybić do krzyża. Nie stawia oporu, pozwala siebie ograniczyć. Przybite nogi już nigdzie nie pójdą z Dobrą Nowiną. Przybite dłonie nikogo już nie uzdrowią. Przybity do Krzyża Pan pozostaje jednak całkowicie wolny. Ograniczony gwoździami, ukazuje niczym nieskrępowaną miłość, która poświęca się do końca, bo tak chce, do końca pozostaje wierna i oddana, bo tak chce. Nie ucieka przed ofiarą, poświęceniem i odpowiedzialnością za ludzi, których chce zbawiać. Nikt inny nie może Miłości zniewolić i ograniczyć, jeśli człowiek sam nie postawi jej granic przez swój egoizm. Jezus pozwalając się przybić do krzyża najpełniej wykorzystuje swoją wolność – kocha do końca, do ostatniego oddechu. Kocha, pomimo bólu, przebacza pomimo cierpienia. Mówi się, że małżeństwo to koniec wolności. Dlatego być może wiele młodych osób żyje dziś ze sobą bez ślubu, „na próbę”. Boją się tego ograniczenia, zostawiają sobie furtkę, by w razie czego móc uciec przed odpowiedzialnością. Nie pozwalają tak jak Jezus przybić się do krzyża. Sługa Boży Jan Paweł II skrytykował taką postawę mówiąc, że „nie żyje się, nie kocha, nie umiera na próbę”. Poświęcenie się drugiej osobie jest miarą miłości i nie może być „na próbę”. Większa ofiara świadczy o większej miłości. W ten sposób krzyż przestaje być miejscem cierpienia i ograniczenia, a staje się ołtarzem, na którym człowiek wyraża swoją wolność, oddając się świadomie drugiej osobie. Ta ofiara jest szczęściem dla kogoś, kto naprawdę kocha tego, komu się poświęca. To jest właśnie Miłość, za którą tęskni każdy, a której nigdy doświadczy ten, kto nie jest w stanie ślubować drugiej osobie wierności, uczciwości i że jej nie opuści aż do śmierci.

 

MODLITWA

Panie Jezus Chryste, dobrowolnie pozwoliłeś się przybić do krzyża. Tak właśnie zamanifestowałeś swoją wolność. Chciałeś się oddać do końca za nas, bo do końca nas umiłowałeś. Dopomóż, aby małżonkowie kochali siebie taką ofiarną. Powstrzymaj plagę egoizmu, który prowadzi do dramatu rozwodów i rozpadów małżeństwa. Wzbudź w młodych sercach wolę poświęcenia się do końca drugiej osobie, tak jak Ty poświęciłeś się za nas. Spraw, aby rozpadła się fałszywa wizja wolności, w której człowiek ograniczony przez swoje egoistyczne pożądania, nie jest w stanie ofiarować siebie drugiej osobie, a chce ją sobie przywłaszczyć. Błagamy Ciebie, aby miłość przestała być mylona z namiętnością, która chce tylko brać, nic nie dając w zamian.

 

Stacja dwunasta Jezus umiera na krzyżu

 

ROZWAŻANIE

W obliczu śmierci Jezusa, nie można już udawać, że ja nie jestem temu winny. Jezus został skazany niewinnie, więc ktoś musi być winny Jego śmierci. Ja katolik, człowiek ochrzczony, ja grzesznik, człowiek upadający. To ja Go skazałem na śmierć. Umarł dlatego, aby mnie grzesznika ocalić przed śmiercią wieczną. Św. Paweł w Liście do Rzymian napisał, że zapłatą za grzech jest śmierć. Przecież to za moje grzechy umarł Jezus, i za te wymienione podczas tej Drogi Krzyżowej i za te, o których nawet nie chcemy myśleć, aby ich sobie nie przypominać. Jezus zrobił już wszystko dla nas, abyśmy byli zbawieni. Teraz reszta jest w naszej woli. Czy przyznamy się szczerze do naszych grzechów i zechcemy je oddać Chrystusowi, czy też zlekceważymy tę Ofiarę Krzyżową, gardząc przebaczeniem, miłosierdziem, udając, że nie mamy grzechu. Zechciejmy przyjąć zachętę Jezusa, którą nam przekazał za pośrednictwem św. Faustyny: „choćby dusza była jak trup rozkładająca się i choćby po ludzku już nie było wskrzeszenia i wszystko już stracone, nie tak jest po Bożemu, cud Bożego Miłosierdzia wskrzesza tę dusze na nowo” (Dz 1448). Niech się nie lęka zbliżyć do Mnie żadna dusza, chociażby grzechy jej były jako szkarłat (Dz 699). Dzisiaj kiedy rozpoczyna się Nowenna do Bożego Miłosierdzia, trzeba, aby każdy z nas grzeszników, zaufał i uwierzył, że „Miłosierdzie Boże jest Miłością Boga potężniejszą niż grzech”. Śmierć Jezusa jest dla nas dowodem tej Miłości. Dlatego przestań się lękać spowiedzi, a nabierz ufności, bo do kratek konfesjonału zbliżasz się po przebaczenie, a nie po potępienie.

 

MODLITWA

Jezu, który Miłość Boga do nas przypieczętowałeś swoją śmiercią, pomóż nam przezwyciężyć krępujący lęk przed prawdą o naszych grzechach. Pozwól nam zobaczyć nasze grzeszne upadki w świetle Twojego Miłosierdzia. Swoją czułą Miłością wyzwól ufność w sercach wszystkich, którzy pogrążeni w grzechach sądzą, że nie ma już dla nich ratunku. Boże, miej miłosierdzie dla nas i całego świata.

 

 

Stacja trzynasta Jezus zdjęty z krzyża

 

ROZWAŻANIE

Jezus umarł. Ale to jeszcze nie koniec dzieła zbawienia. Miłość Chrystusa do ludzi sięga poza śmierć. Oto gdy żołnierz włócznią przebija Mu serce, na ludzkość wylewa się strumień Krwi i Wody, który zamienia się w ocean Bożego Miłosierdzia. Błogosławieni, którzy kąpią się w tym strumieniu. W naszej parafii są to dorośli, młodzież i dzieci, którzy w każdy pierwszy piątek miesiąca otwierają swoje serca przed tym, który dla nich pozwolił sobie otworzyć serce. Ten strumień obficie obmywa ich dusze w sakramencie pokuty i pojednania. Ten strumień przynosi im nowe życie, gdy czerpią z niego eucharystyczny pokarm. To właśnie w ich postawie odbija się postać Józefa z Arymatei, który po śmierci Jezusa, poprosił o Jego Ciało. Współczesny Jozef z Arymatei to człowiek, który prosi o Ciało Jezusa i jest gotowy je przyjmować w Komunii nie tylko od święta, ale w każdą niedzielę, kiedy słyszy słowa Jezusa: Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało Moje. Wszyscy, którzy przyjęli praktykę pierwszopiątkową i są otwarci na przyjęcie Ciała naszego Pana, podobni są do Maryi oraz do niewiast, które stały pod krzyżem do końca, do ostatniego oddechu Jezusa. Takie osoby są ukojeniem dla Serca Jezusa, są wynagrodzeniem za wszystkie zniewagi, które czynią Mu przede wszystkim ludzie Kościoła.

MODLITWA

Panie, który swoje Ciało zdjęte z krzyża ofiarowałeś nam jako pokarm, wspomagaj nas swoją łaską, abyśmy zawsze mieli dla Ciebie otwarte serca, gdy przychodzisz do nas pod postacią eucharystycznego chleba. Wlej w te nasze serca pragnienie, które nakazało Józefowi prosić Piłata o Twoje Ciało. Spraw, aby miłość do Ciebie w Eucharystii była obecna w dzieciach, które przygotowują się do I Komunii świętej. Nie dopuść, aby Twoje przebite włócznią serce, doznawało zniewag od nas, od których masz prawo oczekiwać tej samej miłości, którą Ty na nas zlewasz strumieniem Krwi i Wody płynących z Twego boku. Jezu cichy i pokornego Serca, uczyń serca nasze według Serca Twego.

Stacja czternasta Jezus złożony do grobu

 

ROZWAŻANIE
zakończenie Drogi Krzyżowej przy Krzyżu Pamięci
Przy ostatniej stacji zatrzymujemy się przy Krzyżu Pamięci. Krzyż zawsze wznosimy na grobach naszych bliskich. Ten stojący przed nami Pomnik upamiętnia naszych dziadów i ojców poległych na wszystkich frontach drugiej wojny światowej, zamęczonych w niemieckich obozach jenieckich  i koncentracyjnych, w łagrach sowieckich oraz zmarłych na zesłaniu w ZSRR. Tu znajduje się 10 urn z ziemią przewiezioną z cmentarzy starych ojczyzn boboliczan, a mianowicie: Wilna, Lwowa, Chełma, Sanoka, Siedlec, Warszawy, Kielc, Gniezna, Poznania i Chojnic. Obecność krzyża nad miejscem pochówku to znak nadziei na zwycięstwo, które odniósł Chrystus nad śmiercią, piekłem i szatanem. Mimo, iż złożono go do grobu, On jednak ten grób po trzech dniach opuścił, jaśniejąc chwałą Zmartwychwstania. W tej wierze i w tej nadziei nasi przodkowie odeszli z tego świata. Poświęcili swoje życie, ponieważ do końca wierzyli, że zło wojen, nienawiść, śmierć nie mają ostatniego słowa w dziejach ludzkości. Nad całym złem góruje miłość, której znakiem jest właśnie krzyż jako pomnik poświęcenia i ofiary. W Chrystusie staje się on także znakiem zwycięstwa. In hoc signo vinces – w tym znaku  zwyciężysz. Dlatego bardzo wymownie brzmią słowa sługi Bożego Jana Pawła II wypowiedziane w 1997 r. o krzyżu - także o tym, pod którym kończymy tę Drogę: Umiłowani Bracia i Siostry, nie wstydźcie się tego krzyża. Starajcie się na co dzień podejmować krzyż i odpowiadać na miłość Chrystusa. Brońcie krzyża, nie pozwólcie, aby Imię Boże było obrażane w waszych sercach, w życiu rodzinnym czy społecznym. Dziękujmy Bożej Opatrzności za to, że krzyż powrócił do szkół, urzędów publicznych i szpitali. Niech on tam pozostanie! Niech przypomina o naszej chrześcijańskiej godności i narodowej tożsamości, o tym, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy, i gdzie są nasze korzenie. Niech przypomina nam o miłości Boga do człowieka, która w krzyżu znalazła swój najgłębszy wyraz.

 

MODLITWA:

Panie Jezu, dziękujemy Tobie za łaskę tej Drogi Krzyżowej. Jest ona obrazem naszej drogi życiowej wiodącej przez cierpienia, upadki w grzech i powstania z nich. Na naszej drodze życia stawiasz nam Panie dobrych ludzi, osoby nam bliskie jak dla Ciebie Twoja Matka i przyjaciół takich jak dla Ciebie była św. Weronika. Jesteśmy świadomi, Panie, że nasza droga jak i Twoja wiedzie nieuchronnie ku śmierci. Kiedy jednak we wczesny poranek Niedzieli Wielkanocnej rozlegają rezurekcyjne dzwony, nabieramy otuchy, widząc Ciebie zmartwychwstałego. Ty sam z miłości do nas podjąłeś Mękę, zechciałeś nasze grzechy wziąć na siebie i zanieść je na Golgotę, by tam razem z Tobą, zostały przybite do krzyża. Tak właśnie złamałeś całą potęgę zła. Pokonałeś je miłością silniejszą od nienawiści, nadzieją silniejszą od rozpaczy, życiem silniejszym niż śmierć. Pomóż nam razem z Tobą zwyciężyć.

 

LITURGIA MĘKI PAŃSKIEJ

 

adoracja KrzyżaO godz. 20.00 rozpoczęła się Liturgia Męki Pańskiej, a po niej adoracja Pana Jezusa w Grobie. Celebrans rozpoczyna wielkopiątkową liturgię gestem prostracji (padnięcie na twarz) wyrażając uniżenie i pokutę. W Liturgii Słowa słyszymy opis Męki Pańskiej wg św. Jana. Po krótkiej homilii następuje Adoracja Krzyża, który na początku tej części liturgii jest uroczyście odsłaniany. Wszyscy wierni oddają cześć Krzyżowi poprzez uklęknięcie przed nim i ucałowanie go.

 

 

 adoracja Krzyża

 

 

 

 

 

 

 

 

Następnie jest obrzęd Komunii świętej, po którym przenosi się Najświętszy Sakrament w nakrytej  przezroczystym welonem monstrancji do przygotowanego Grobu Pańskiego. Przygotowywał go (podobnie jak ciemnicę) Ksiądz Diakon Marek z pomocą wielu życzliwych Parafian.

Grób Pański

 

 

 

 

 

 

Po zakończonej liturgii modliliśmy się jeszcze śpiewem Gorzkich Żali.   

 

 

 

 

Zmieniony ( 22.04.2011. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »