Strona główna
NOWY 2010 ROK Utwórz PDF Drukuj Wyślij znajomemu
01.01.2010.

WCIELONE SŁOWO  UWALNIA NAS OD PRZEMIJALNOŚCI

nabożeństwo na zakonczenie 2009 rokuŻegnając stary 2009 rok i witając Nowy – 2010, możemy podsumować miniony czas i spojrzeć w przyszłość z nowymi planami i nadziejami. Okazją ku temu była Msza święta z nabożeństwem dziękczynno-błagalnym sprawowana w sylwestrowy wieczór, której przewodniczył Ksiądz Proboszcz. Poniżej publikujemy jego homilię, która jest pięknym rozważaniem tajemnicy przemijania. Cenne jest również zamieszczone tu statystyczne podsumowanie mijającego roku w naszej parafii.

nabożenstwo na koniec 2009

HOMILIA KSIĘDZA PROBOSZCZA

31.12.2009 r.:

Jest coś wyjątkowego w ten wieczór kończący rok, coś, co każe człowiekowi wierzącemu przyjść na to miejsce i stanąć przed Bogiem. Nie tylko stanąć, ale w jakiś szczególny sposób przygarnąć się do Niego. Ten dzień i ta chwila przełomu jednego roku na drugi odkrywa człowiekowi jego najsłabszą stronę. Pokazuje mu cyframi, pokazuję liczbami jego słabość — a tą słabością jest nasze przemi­janie.

Człowiek wierzy liczbom. Na podstawie codziennego doświadczenia i życia nauczył się liczyć różne rzeczy w swoim życiu i wie o tym, że liczby są nieubłagane. i wie o tym, że liczby są bezlitosne, że dwadzie­ścia zawsze będzie znaczyło dwadzieścia, a siedemdziesiąt zawsze bę­dzie znaczyło siedemdziesiąt — i nie istnieje żadna moc ani żadna po­tęga, która by ten porządek liczb mogła zmienić.

Czas naszego życia liczy się również w liczbach, i tu również dwa­dzieścia znaczy dwadzieścia, a siedemdziesiąt znaczy siedemdziesiąt, i nawet sam Bóg, który stworzył porządek życia i liczb, nie zamierza tego stanu rzeczy w jakikolwiek sposób naruszać. Z Jego woli porzą­dek mijającego, pędzącego czasu zostanie zawsze taki sam, ale czło­wiek z postanowienia Bożego będzie w pewnym momencie swego ży­cia wyprowadzony poza granice czasu i wyłączony z tego nurtu mija­jących dni i godzin i wprowadzony, włączony w nowy, zupełnie inny układ — taki układ, w którym czas i liczba nie będą miały już nic do powiedzenia.

Przed chwilą św. Jan tłumaczył nam, że Słowo Boże stało się Cia­łem i zamieszkało między nami, a więc zamieszkało w czasie, na torze tych mijających liczb, mijających lat. I to Słowo Boże wcielone włą­czyło się na trzydzieści trzy lata w ten układ tylko po to, żeby nam dać moc stania się synami Bożymi. Tak On to po prostu powiedział: „dał im moc, żeby się stali synami Bożymi". A być synem Bożym przez Jego moc, to nic innego nie znaczy, jak tylko ustawić życie w ta­kiej przestrzeni, w której czas nie ma nic do powiedzenia. Na takim torze, na którym liczby odmierzane przez ludzkie zegary przestają nas wiązać, przestają niepokoić i straszyć.

Dlatego dziś, kiedy przygważdża nas — każdego w jakiś sposób inaczej — ta liczba mijającego roku, możemy się skutecznie zbuntować i nie poddać się całkowicie mocy tego mijającego czasu. Dlatego właś­nie zbliżamy się do Pana Boga, który jest wieczny i ma moc przenieść nas z czasu do swojej wieczności.

Przybliżamy się do Pana Boga, garniemy się do Niego i pragniemy Mu o sobie coś powiedzieć. Chcemy coś od Niego również usłyszeć. Sobie chcemy postawić pytanie, czy nasze życie i nasze postępowanie spełnia wszystkie warunki i oczekiwania Pana Boga, dzięki którym mógłby nam dać moc dzieci Bożych i uczynić nas synami swoimi. Uczynić nas swoimi dziećmi i przenieść w nowy układ rodzinny rodzi­ny Bożej, by nas wyzwolić z tyranii czasu i z tyranii nieustannych zmian, jakim obecnie jesteśmy poddani.

Zazwyczaj mówi się, że w stary rok ludzie przychodzą do kościoła z podwójną intencją: żeby Pana Boga przeprosić za wszystkie nieuda­ne, zawinione swoje sprawy i żeby podziękować za wszystkie otrzy­mane dobra, jakie się stały w ich życiu. Jest w tym część prawdy, ale cała prawda wygląda inaczej i gdybyśmy tę całą prawdę chcieli powiedzieć w jednym słowie, to byśmy powiedzieli:

 

 

Weź! Weź, zabierz ode mnie ten ostatni rok. Weź ode mnie to wszystko w swoje własne ręce, takie, jakie jest: bez żadnych osłonek, bez żadnych masek, bez żadnych upiększeń. To wszystko, co w tym roku było dobre, niech pozostanie w Twoich rękach i niech się w Twoich rękach uwieczni, bo każde dobro należy do Ciebie. Każde dobro, nawet najmniejsze, speł­nione na tym świecie, ma swoją nieśmiertelność podarowana, przez Ciebie, bo tylko Ty jesteś dobry. Pozbieraj więc z tego mojego roku wszelkie dobro i zachowaj je w swoich rękach.

I równocześnie weź w swoje ręce wszelkie zło, i niech się spali w Twoich rękach, bo Ty masz takie ręce, w których musi się spalić wszelki brud i wszelkie zło do ostatka tak, że nie pozostaje po nim żaden ślad. Niech się spali w ten dzisiejszy wieczór w Twojej świę­tości i w mojej modlitwie, i w moim przeproszeniu wszystko zło do ostatka i niech nic nie zostanie, niech nic z przeszłości nie świadczy przed Tobą przeciwko mnie. Niech mi nic nie przeszkadza przyjąć tej mocy, która mnie czyni przybranym Twoim dzieckiem i pozwala mi wyłamać się z konieczności przemijania czasu — czasu, który przynosi zagładę i który nieuchronnie przynosi śmierć.

I to jest modlitwa pełna i pełna prawda dzisiejszej liturgii. Przy­nagleni przez miłość chcemy na tym miejscu powiedzieć Panu Bogu:

Weź również -sprawy ludzi nam bliskich i najbliższymi, pomóż mi je donieść do Twoich rąk, w Twoich rękach również zabezpieczyć. Uczyń z nimi i postąp według Twojej dobroci, która rozpoznaje dobro nieo­mylnie i przygarnia je. Postąp ż nimi według swojej świętości, która spala jak ogień wszelkie zło, aby dobro pozostało czyste.

A nadto chcemy w tej godzinie przemijania czasu powiedzieć Panu Bogu: Weź w sposób szczególny w swoje ojcowskie ręce naszą Ojczy­znę, Polskę, cały naród z jego bogatą przeszłością, z jego chrześcijańską kulturą, historią, z jego teraźniejszością.

Weź w swoje ręce tę ziemię. Weź w swoje ręce te granice. Weź w swoje ręce naszą wolność, którą nie zawsze używamy we właściwy sposób. Nasze kłopoty, marzenia i niespełnione ambicje.

Wspomagaj prawdziwą mądrość, żyjącą w tym narodzie. Mądrość bogatą, ale dziwnie nieśmiałą. Umacniaj dobrą wolę i ewangeliczną życzliwość człowieka dla człowieka. Osłoń młodzież i dzieci przed demoralizacją i zachowaj w nich zdrową przyszłość narodu i Kościoła.

A tę modlitwę składamy w Twoje, Panie Boże, ręce przez Tę, Która w tych dniach jest przyczyną naszej radości, bo nam porodziła Zbawi­ciela. Niech się ta radość w ten naród wkorzeni. Niech się wkorzeni w każde wierzące, polskie serce, niech się w tym narodzie, w tych sercach utrwali i przedłuży w szczęśliwej przyszłości narodu i w szczę­śliwym zbawieniu każdego syna tego narodu.

 

 

PODSUMOWANIE ROKU 2009 W NASZEJ PARAFII:

(Ksiądz Proboszcz)

 

Odchodzący rok zmusza człowieka, a tym bardziej chrześcijanina, do refleksji i zastanowienia. Jaki był? Czy należy tylko do nieodwracalnej przeszłości, czy też będzie rzutować na moją przyszłość?

Papież Benedykt XVI kiedyś napisał: „Trudne minione dni tracą z perspektywy dzisiaj wiele ze swej ostrości, a poniesione wczoraj, dziś już prawie zapomniane wysiłki pozwalają nam ufniej i spokojniej patrzeć w przyszłość, ponieważ zło, które może się pojawić jutro, tak samo minie jak to, które groziło nam w roku odchodzącym. Wraz ze starym rokiem mijają nie tylko dni przykre i złe, ale zapada w przeszłość także to, co było piękne w tym roku. Im bardziej przesuwa się nasze życie poza granice wieku dojrzałego, tym bardziej to, co dawniej widzieliśmy w kategoriach przyszłości lub współczesności, traktujemy dziś już jako przeszłość. Nie możemy zawołać: <<chwilo pozostań, jesteś taka piękna>>. A zatem ostatnia godzina starego roku zmusza nas do zadumy nad sensem czasu. Człowiek naszego stulecia ma więcej czasu. Medycyna przedłuża ludzkie życie. Ale czy naprawdę człowiek współczesny posiada więcej czasu? Może to nie człowiek posiada więcej czasu, ale raczej czas posiadł bardziej człowieka? Większość ludzi najmniej czasu ma dla Boga. Twierdzą, że muszą go mieć dla siebie. Tymczasem – czy istotnie mamy czas dla siebie? Chyba tego czasu najbardziej nam brak. Życie płynie jakby obok nas. Może więc prawdziwym czasem człowieka jest ten, który mamy dla Boga?”

Inny wielki myśliciel chrześcijaństwa Thomas Merton stwierdza: „Ludzie miłujący hałas nie znoszą niczego innego. Bezustannie gwałcą i mącą milczenie lasów, gór i morza. Bezustannie wwiercają się swymi maszynami w milczenie przyrody, z obawy, aby ten spokojny świat nie oskarżył ich o wewnętrzną pustkę... Warczący samolot zdaje się swoją szybkością, swoim hałasem i pozorną siłą przeczyć rzeczywistości chmur i nieba. Ale gdy przeleci, milczenie nieba pozostaje. Gdy opadnie, spokój chmur trwa nadal. Milczenie świata (milcząca harmonia) – to rzeczywistość. Nasz hałas, nasze interesy, nasze zamiary i wszystkie pretensje, opowiadania o naszym zgiełku, naszych interesach i zamiarach – to iluzje.”

Czym jest życie? Chyba nie potokiem słów, który przerwie śmierć, która je uciszy. Rytm życia rozwija się w milczeniu nawet jeżeli człowiek próbuje je zwalczyć hałasem. Jakie to tragiczne, że ludzie którzy mają najmniej sensownego do powiedzenia innym najgłośniej krzyczą zagłuszając siebie i innych. Całe nasze życie powinno być rozważaniem naszej ostatecznej decyzji: wyboru między życiem a śmiercią. Wszyscy musimy kiedyś umrzeć ale postawa jaką zajmiemy w tym życiu wobec tego faktu będzie miała znaczenie na nasz dalszy los. Jeśli bowiem wybieraliśmy na tym świecie życie (tzn. Boga, Prawdę, Dobro, Miłość) to przejdziemy ze śmierci do życia. Jakże nieszczęśliwi są ludzie, którzy o tym nie myślą – oni muszą dziś głośno krzyczeć, bić w bębny, lub strzelać petardami bo oto mija kolejny rok, który skraca jago życie a nowemu trzeba oddać cześć jak bożkowi. A ty jaki masz bilans tego roku i co myślisz o jutrze? Koniec każdego roku jest okazją do robienia pewnych podsumowań, analiz, ogarnięcia refleksją tego czasu, który minął. Czynią to rozmaite instytucje rządowe, banki i przedsiębiorstwa. Istnieje także taka potrzeba aby podobne zestawienia uczynić komentując w pewien sposób życie parafialne, chociaż gdy idzie o stronę duchową w tym względzie wszelkie statystyki będą zawsze zawodzić.

W imię Boże pożegnaliśmy rok 2009. W pierwszy dzień roku zebraliśmy się w tej świątyni na modlitwie, aby wyrazić naszą radość i dziękczynienie dobremu Bogu. Najpierw za dar życia, że mogliśmy cieszyć się pięknem otaczającego świata i radować kolejnymi porami roku.

Klękamy z miłością i podziwem przed cudem rodzącego się życia. W naszej parafi w tym roku 71  dzieci, które w swoim parafialnym kościele przyjęły sakrament chrztu i w ten to sposób stały się dziećmi Boga.

Przez troskę rodziców o dobre wychowanie, oparte na trwałych fundamentach wartości duchowych, ziarenko Bożego życia wyrosło w delikatny krzew wiary tak, iż inne dzieci mogły przyjąć po raz pierwszy Jezusa w Eucharystii. W tym roku do Stołu Pańskiego przystąpiło 76 dzieci

Na początku drogi do dorosłego życia Kościół postawił kolejną ewangeliczna ofertę naszej młodzieży, jaką był sakra­ment bierzmowania, który przyjęli dziewczęta i chłopcy z trzecich klas gimnazjum w liczbie 55 osób.  Praca z młodzieżą i dla młodzieży to podstawowy obowiązek rodziców, nauczycieli i nas wszystkich.

Dziękujemy dziś Bogu za młode rodziny, szczególnie te, które w minionym roku przyjęły sakrament małżeństwa, a w naszej parafii było ich 37.  Na barkach tych młodych ludzi spoczęła przed Bogiem i społeczeństwem wielka odpowiedzialność za życie drugiego człowieka, jego wychowanie i za wiarę. Wszakże rodzina ma być domowym Kościołem, bo tylko tak może udźwignąć cię­żar mądrej miłości wobec współmałżonka i dzieci.

Nie może dzisiaj w naszym sercu zabraknąć miejsca dla ludzi chorych, zniedołężniałych, w podeszłym wieku. Przykuci do łoża boleści cierpią bardzo i przyjmują lekar­stwa lub bolesne zastrzyki. Przeżywają noce bezsenne i długie smutne dni. Przykry jest los chorych, których dotyka długa, nieuleczalna choroba. Aby wzmocnić tych ludzi, regularnie w każdą pierwszą sobotę miesiąca podążamy z posługą kapłańską, udzielając Komunii świętej, spowiadając i ubogacając sakramentem chorych.

Dziękujemy Bogu za dar zdrowia, że możemy się nim cie­szyć, może nie zawsze najlepszym, ale pozwalającym na pracę i na w miarę spokojne życie.

Dzisiaj stają przed nami również zmarli. Przypominamy sobie ze smutkiem tych 68 osób, które w tym roku odeszły od nas na zawsze.  Mo­że był to ojciec lub matka, brat czy siostra, może syn czy córka, znajomy bliższy lub dalszy. Może jeszcze w ubiegłym roku byli tu z nami w kościele, a dziś po­zostało po nich puste miejsce. Chociaż dla nas wierzących śmierć nie jest nieszczęściem, to jednak życie jest wielkim darem, bo jest czasem zbierania zasług na zdobycie nieba. W sposób szczególny wspominamy tutaj Pana Janka Karbowskiego i Panią Irenę Konefał, którzy dla tego Kościoła i tej wspólnoty zawsze mieli czas i otwarte serce. Dziękujmy dzisiaj za to, że możemy Bogu nadal służyć i wielbić Go. Dokonuje się to w naszych świątyniach. To jest nasz kościół parafialny jak również wszystkie kościoły filialne. To są nie tylko stare obiekty architektoniczne o które trzeba dbać, nie tylko wizytówki poszczególnych miejscowości, ale przede wszystkim każdy kościół to Dom Boży w którym w oparciu o Eucharystię budujemy swoje chrześcijańskie życie. Dlatego z podziwem patrzymy na tych wszystkich, którzy w sposób szczególny o nasze świątynie się troszczą, darując swój czas, pracę i umiejętności. W dziełach materialnych ubiegłego roku stanął przed nami gruntowny remont zabytkowych neogotyckich organów. Pierwszy etap prac udało się zakończyć z powodzeniem. Do szafy organowej wróciły wszystkie elementy wewnętrznej traktury po renowacji w zakładzie organmistrzowskim. W tej chwili już gra drugi manuał, który do dyspozycji ma siedem głosów. Mamy nadzieję, że w tym roku już wrócą pozostałe piszczałki wraz z cynowym prospektem i będziemy cieszyć się pełnym brzmieniem tego historycznego, pięknego instrumentu. Poniesione wydatki związane z pracami konserwatorskimi, restauracyjnymi i rekonstrukcyjnymi zamknęły się w pierwszym etapie prac na łączną sumę 61.122,00 pln. Od Konserwatora Zabytków otrzymaliśmy na ten cel 17.000 pln. Od Urzędu Miasta i Gminy 10.000. pln. Z naszych ofiar składanych na ten cel w kopertach otrzymaliśmy i mogliśmy przekazać 22.820 pln. Jeżeli jesteśmy już przy finansach to na seminarium otrzymaliśmy 6.575 pln. Troszczyć się o wspólnotę Kościoła, to piąte przykazanie kościelne. Serdeczne „Bóg zapłać” wszystkim, którzy modlitewnie i materialnie o tę wspólnotę zabiegają. Wszyscy wspólnie cieszymy się owocami tej pracy. Chciałbym w tym miejscu także podziękować Panu Dyrektorowi ZUKiO i jego pracownikom za pomoc przy renowacji odpadniętego gzymsu w kościele w Poroście. Przed nami dalszy remont organów i w tym Nowym Roku chcielibyśmy już także zakończyć renowację witraży w Goździe.  Znaleźliśmy wielu sponsorów, którzy fundują remont poszczególnych okien w tym właśnie kościele. Jesteśmy im niezmiernie wdzięczni, bo ludzie mieszkający na wsiach nie mają najlepszej sytuacji materialnej i z tak poważnymi remontami nigdy nie dali by sobie rady. Wszyscy jednak dbają o swoje kościoły w ramach swoich skromnych możliwości i za to z serca dziękujemy.

Pożegnaliśmy rok 2009, który tak wiele wniósł w nasze życie. Myślimy o tym, co przeżyliśmy w naszych rodzinach, o narodzinach, odejściach, radościach i smutkach. Śpiewamy: Wielkich dzieł Bożych nie zapominajmy. Czas rzeczywiście ma religijne znaczenie, bo na czas trzeba spoglądać oczyma wiary, w perspektywie dzieła odkupienia. Jeśli Chrystus jest Panem czasu, to znaczy, że nasz czas winniśmy Mu oddawać, powierzać, że nasz czas winien być Jego czasem.

W okresie Bożego Narodzenia ze wzruszeniem słuchamy prologu Ewangelii według św. Jana. Apostoł przekazał nam prawdę o misterium Wcielenia. Jest ono niewyczerpanym źródłem wszelkiej łaski i prawdy. Dla każdego chrześcijanina Wcielenie Syna Bożego staje się źródłem prawdy o nim samym, o tym, kim być powinien.

Wszystkim tym, którzy Wcielone Słowo Boże przyjmują, daje Ono „moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego, którzy ... z Boga się narodzili. Słowo zamieszkało między nami, ... Jednorodzony, pełen łaski i prawdy... Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali łaskę po łasce” (J 1,12-14.16).

Nasz czas ma znaczenie religijne, bo przeniknięty jest tajemnicą Bożego Narodzenia, tajemnicą życia Syna Bożego, Jego bycia człowiekiem, od Betlejem aż na Golgotę, aż poza śmierć. Nasz czas ma znaczenie religijne, bo w nim dokonuje się dzieło naszego upodabniania się do Syna Bożego. On zstąpił ku nam, by nas uczynić dziećmi Bożymi. Nie wiemy, ile czasu nam jeszcze zostało, a apostoł przypomina nam dziś: „Dzieci, jest już ostatnia godzina” (1 J 2,18).

Na zakończenie naszych rozważań warto przywołać słowa Jana Pawła II, który w swojej pierwszej encyklice Redemptor hominis, tak mówił o tym naszym stawaniu się w pełni człowiekiem.

„Człowiek, który chce zrozumieć siebie do końca – nie wedle jakichś tylko doraźnych, częściowych, czasem powierzchownych, a nawet pozornych kryteriów i miar swojej własnej istoty – musi ze swoim niepokojem, niepewnością, a także słabością i grzesznością, ze swoim życiem i śmiercią, przybliżyć się do Chrystusa. Musi niejako w Niego wejść z sobą samym, musi sobie „przyswoić”, zasymilować całą rzeczywistość Wcielenia i Odkupienia, aby siebie odnaleźć. Jeśli dokona się w człowieku ów dogłębny proces, wówczas owocuje on nie tylko uwielbieniem Boga, ale także głębokim zdumieniem nad sobą samym. Jakąż wartość musi mieć w oczach Stwórcy człowiek, skoro zasłużył na takiego i tak potężnego Odkupiciela, skoro Bóg „Syna swego Jednorodzonego dał”, ażeby on, człowiek „nie zginął, ale miał życie wieczne”.

Na Nowy Rok Pański życzymy wszystkim naszym parafianom Bożego pokoju w naszych rodzinach a przede wszystkim by ten pokój na trwałe zamieszkał w naszych sercach. Niech Nowy Rok będzie dla wszystkich szczęśliwy a Pan Bóg obdarza zdrowiem i błogosławieństwem.

 

Zmieniony ( 30.01.2010. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »